Dlaczego to właśnie teraz jest bardzo dobry czas na to, by pisać więcej

Tekst ten należałoby opatrzyć kilkoma adnotacjami, zdejmującymi ze mnie jako z autora odpowiedzialność, jeżeli by się okazało, że wcale nie mam racji… więc cokolwiek tutaj przeczytacie, pamietajcie, że wcale tak być nie musi, oraz że to nie jest żadna porada inwestycyjna :)

mario.jpeg

źródło: https://everythingsmagnificent.com/tag/super-mario/

Bitcoin vs. Steem

Bardzo lubie porównywać te dwa ekosystemu. Bynajmniej nie jako tokeny, ale jako dwa odrębne ekosystemy, które pomimo tego, że są zupełnie inne mają bardzo wiele podobieństw.

Pewnie wiecie, że Bitcoiny są wydobywane za pomocą tzw. koparek, które korzystając z algorytmu Proof-Of-Work są w stanie udowodnić, że napracowały sie na tyle, by dostać czasem kilka BTC dla siebie. W Steemie dystrybucja tokenów odbywa się zupełnie inaczej. W pierwotnym whitepaper to na czym opiera się Steem było nazywane Subjective-Proof-Of-Work (osobiście preferowałem tę nazwę), ostatnimi czasy nazwa ta została jednak zastąpiona poprzez Proof-Of-Brain.

Faktem jest jednak to, że w obu sieciach potencjalna nagroda zależy bezpośrednio od efektów "kopania". Czy to kopiemy BTC licząc hasze w sieci Bitcoin, czy to kopiemy STEEMy tworząc kolejne artykuły dla Steemian… generalnie zużywamy jeden zasób by postarać się zyskać w zamian token - stąd właśnie się bierze wartość w obu tych tokenach - po wypracowaniu stosownych tokenów, mało kto chce oddać takie tokeny za darmo, skoro trzeba było się aż tak napracować by kilka takich dostać.

Podobieństw w obu blockchainach jest więcej:

  1. Oba blockchainy mają problemy ze skalowalnością (Bitcoin z liczbą transakcji na sekundę, a Steem z brakiem skalowalnego głosowania) - swoją drogą w obu przypadkach wierzę w to, że nadzieją są protokoły drugiej warstwy jak Lightning Network czy Wise.

  2. Kopanie w tzw. poolu może dawać lepsze rezultaty niż kopanie samodzielne (moim zdaniem w przyszłości bedzie jeszcze trudniej sie wybić na Steemie, stąd będzie powstawać coraz więcej "pooli miningowych" na Steem, tj. zespołów redakcyjnych takich jak Głodni Wiedzy)

  3. No i oczywiście, oba blockchainy mają swoją bieżącą trudność kopania, która zmienia sie wzgledem czasu.

Liczba tokenów i koszt wydobycia

Lekko upraszczając, można powiedzieć że zarówno w Bitcoinie jak i w Steemie codzinniennie wydobywana jest stała liczba nowych tokenów. To co się natomiast zmienia codziennie (w zależności od ceny) to liczba "koparek", które o te tokeny starają się walczyć.

Kopanie w obu tych ekosystemach z ekonomicznego punktu widzenia powinno opłacać sie wszystkim tym, którzy są w stanie sprzedając wykopane tokeny opłacic koszty wydobucia tych tokenów. W przypadku Bitcoina mowa o rachunkach za prąd… a jakie są koszty wydobycia w przypadku Steema? Cóż… to już wygląda bardzo różnie. Wiele artykułów na Steem nie powstanie przy tak niskiej cenie, bowiem np. nie ma co liczyć na pokrycie kosztów.

Przykładowo, kiedyś prowadziłem akcje tłumaczenia napisów do filmów autorstwa Andreasa Antonopoulosa. Zależało mi na tym, by w pierwszej kolejności przetłumaczyć te najlepsze wystąpienia Andreasa (które często trwają 30-40 minut), oraz by te tłumaczenia te były najwyższej jakości. Wychodziłem po prostu z założenia, że dzięki dostępności tych napisów, więcej polaków będzie mogło czerpać wiedzę na temat nowych technologii. Jak można sie domyślić, tłumaczenie napisów do tak długich filmów, w dodatku dokonywane przez profesjonalistów tanie nie było… jednak przy odpowiedniej cenie STEEMa okazywało się, że niektóre posty mógł zarobić na swoje koszty. Projekt z założenia był non-profit, natomiast jak sie okazało, mógł dawać on nową wartość nie tylko Steemianom, a także obecnym czy przyszłym użytkownikom Bitcoina czy innych kryptowalut.

Projekt opisany powyżej był przykładem projektu z dużymi kosztami stałymi, które trzeba było pokryć w całości niemalże od razu. W świecie Bitcoina największą częścią kosztów kopaczy są właśnie takie duże koszta stałe - tj. rachunki za prąd. To powoduje, że gdy cena Bitcoina leci na łeb na szyję, to dzieją się także rzeczy jak na tych obrazkach, gdzie widać, że największe kopalnie, pozbywają się koparek (swoją drogą, bardzo drogich przy zakupie), tylko po to, by mieć pieniądze na rachunek za prąd.

 źródło: https://twitter.com/DoveyWan/status/1064878600594305025

Ten obrazek chyba przejdzie do historii. Uwieczniony na nim jest moment, gdy koparka jest sprzedawana jako złom "na wagę", bowiem przy obecnej cenie bitcoina, taka koparka nie jest w stanie wygenerować żadnego zysku.

 źródło: https://twitter.com/DoveyWan/status/1064878600594305025

A jak się to ma do Steema? Czy analogicznie użytkownicy Steema sprzedają swoje mózgi, które niezbędne były im do wykopania STEEMów, by mieć pieniądze na pokrycie kosztów stałych? No chyba nie (a przynajmniej mam szczerą nadzieję, że nie…).

Minimalizuj koszt wydobycia

Jeżeli np. mieszkasz w górach i zamontowałeś sobie panele słoneczne, które produkują Ci nadmiar prądu (którego np. nie jesteś w stanie sprzedać odprowadzając nadmiar do sieci, bo np. nie jesteś do niej podłączony), to okazuje się, że kopanie Bitcoinów dla Ciebie może być defacto darmowe (pomijając koszt nabycia sprzętu).

Powyższy przykład stara sie dać do zrozumienia, że w sprzyjających okolicznościach koszty stałe mogą być zerowe. Czy analogiczną sytuację możemy mieć na Steemie? Oczywiście.

"Rób to co kochasz a nie przepracujesz ani jednego dnia"

Nie mam pojecia kto jest autorem tego cytatu, ale faktem jest to, że można się z niego dużo nauczyć. Ilekroć ktoś mnie pyta o czym powinien pisać na Steemie, moja odpowiedź od zawsze jest taka sama: pisz na ten temat, na który pisałbyś nawet wiedząc, że możesz z tego nic nie dostać.

Na świecie jest setki tysiecy blogów. Bardzo wiele z nich zawiera treści dużo wyższej jakości niż popularne strony. Ludzie po prostu dzielą się swoją pasją. Dzięlą się tym co ich interesuje, pasjonuje, co ich napędza oraz tym co jest dla nich ważne.

Dlaczego wiem, że ja na Steemie prawdopodobnie zostane do jego końca? Bo jestem blogerem i byłem nim zanim Steem w ogóle powstał. Swojego pierwszego programistycznego bloga założyłem jeszcze w 2007 roku. Swojego drugiego bloga o eczytnikach Kindle prowadziłem wspólnie z żoną @lenka. Robiliśmy to przez 4 długie lata, po prostu dlatego, że zafascynowaliśmy sie tematem i robiliśmy to tak długo dopóki się nie wypaliliśmy. I o ile jeden temat stał sie dla nas nudny, oboje piszemy dalej - po prostu na inne tematy :)

Wiele osób na Steem dużo się zastanawia "o czym by to napisać, by porwać tłumy". Według mnie świetnie to podsumował kiedyś w swoim filmie Włodek Markowicz. Jeżeli będziesz się skupiać na tym co lubisz, to swoją pasją do tematu pociągniesz za sobą tłumy - w tym jest cały sekret.

Jednym z najlepiej ocenianych moich postów jakie napisałem kiedykolwiek na Steemit był post: How I bankrupt my first startup by not understanding the definition of MVP - Minimum Viable Product. Post ten, opowiadał to czego wydaje mi się nauczyłem się bankrutując jeden ze swoich startupów. Pamietam, że do pisania tamtego tekstu zabierałem sie dobrych kilka miesięcy. Natomiast, gdy już do niego usiadłem, była dla mnie to jak swego rodzaju spowiedź czy rachunek sumienia, takie swoje katharsis. Maksimum szczęścia nie osiągnąłem wtedy gdy się okazało, ze post ten zarobił $1827.89, lecz w momencie w którym opublikowałem ten post będąc dumny z tego, że w końcu to z siebie wyrzuciłem.

Tamten tekst i tak chciałem napisać. Wręcz musiałem to zrobić, by zamknąć pewien rozdział w swoim życiu. Koszt "wydobycia" tego tekstu był ogromny - pisałem go dobre kilka dni… jednak z perspektywy "kosztu stałego" o którym dzisiaj tutaj pisze, koszt ten był zerowy. Gdyby Steem nie istniał, to ten tekst i tak by powstał - bo tego po prostu chciałem i potrzebowałem.

Zrobiło sie trochę zbyt patetycznie… więc zejdę już trochę na ziemię. Oczywiście nikomu nie życzę temu, by bankrutował swoją firmę, by potem mieć fajny materiał na artykuł. Z tej perspektywy to się raczej nikomu nie opłaci ;) Moim zdaniem faktem jest to, że dobrze jest się skupić na tym co warto zrobić… a jak dobrze pójdzie, to czasem może się też to opłacać. Pamietać też trzeba, że nie warto czasami robić na ślepo rzeczy, które z pozoru mogą się opłacać… bo w dłuższym rozrachunku może się okazać inaczej.**

Budowanie własnej marki

Wiele osób narzeka na to, że cieżko jest skupić uwagę innych osób na swoich tekstach, pomimo tego, że są świetne. Na kwestie rozpoznawalności wpływa naprawdę wiele rzeczy. Faktem jest to, że jeżeli ktoś ma słomiany zapał, to świetnego bloga nie zbuduje. I nie chodzi tutaj o Steema, lecz o każdą platformę social media.

Budowanie własnej marki wiąże się z ogromem pracy. Dobre teksty nie powstają przypadkiem, lecz są wypadkową włożonej pracy, warsztatu, doświadczenia, odrobiny szczęścia, czy relacji jaką czytelnik posiada z autorem tekstu. "Warsztat" jest to coś co dobry bloger buduje latami. Trzeba często napisać setki złych tekstów, by nauczyć się pisać teksty nieco lepsze. Nie ma drogi na skróty. Ja swoje teksty pisze dlatego, że wiem, że chcę w przyszłości pisać jeszcze lepsze teksty, że chcę jeszcze lepiej docierać do ludzi. Wiem, że mogę sie tego nauczyć, ale wiem też, że nie nauczę się tego bez ćwiczeń i bez popełniania błędów. Nie ma tektów idealnych - ten tekst też idealny nie jest. Pewnie troche osób sobie już pomyślało, że było by lepiej, gdyby był krótszy, prawda? :D

Budowanie własnej markie według mnie można oprzeć na kilku rzeczach. Są blogi, które swoją markę staraja się oprzeć na szerzeniu wiedzy w danym temacie. Takim przykładem w przeszłości był właśnie mój blog o eczytnikach, albo wiele profili na Steem osób, które piszą głównie o swoim hobby. Czy trzeba jednak do znudzenia pisać na jeden temat? Moim zdaniem nie.

Kolejnym bardzo ważnym dla mnie filmem z internetu jest "How great leaders inspire action | TED Talk - TED.com, a.k.a. Start with WHY". Według teorii opisanej w tym filmie, ludzi tak naprawdę bardzo mało obchodzi to co właściwie robisz. Myślę, że Simon Sinek nie miał na myśli konkrenie blogowania… ale wydaje mi się, że ten wniosek można by też zaaplikować także do Steema. Jeżeli ludzi nie interesuje akurat bardzo temat na który piszesz, to prawdopodobnie Twój tekst jest dla nich obojętny.

Jednak jeżeli ludzie czytają Twój tekst i potrafią z niego wyczuć pasję i energię z Ciebie wypływającą, to nie jest ważne to na jaki temat piszesz. Ważne jest to dlaczego to robisz. Czy to znaczy, że zawsze musisz głośno podkreślać to dlaczego dany tekst piszesz? Według mnie nie. Ja nawet nie wiem dokładnie co mi przyświeca, że sam teraz to piszę, gdzie powinienem robić kilka innych rzeczy :) Wydaję mi się jednak, że gdy robisz coś nie dlatego, że to się opłaca, lecz dlatego, ze czujesz, że warto…. to ludzie sami zaczynają wyczuwać i rozumieć twoje dobre intencje. Po pewnym czasie możesz skupić w okół siebie osoby, które pomimo innych zainteresowań, będą Cię wspierać dlatego, że będą wiedziały, że robisz po prostu dobrą robotę, oraz że masz z nimi wspólny system wartości. Tak sobie to tłumaczę, że tak to chyba działa. Ale czy to prawda?

"Przypadek i szczęście nie istnieje"

Nie wiem, czy ktoś tak kiedyś powiedział, ale w razie czego, to może być mój cytat, bowiem szczerze w niego wierzę. Według mnie to, ze ludziom zdarzają sie pozytywne i czasami mało prawdopodobne rzeczy to według mnie nie żadna zasługa siły wyższej czy dobrej daty w kalendarzu, lecz po prostu kwestia prawdopodobieństwa. Jeżeli na coś jest szansa 1 na 1000, to jeżeli zrobisz tę rzecz 1000 razy, to jest duża szansa, ze uda Ci się tą rzecz osiągnąć conajmniej raz.

Upvoty także nie są kwestią losową. Ludzie głosują nie tylko treści które lubią, lecz przede wszystkim na treści, które lubią, ale na które po prostu uda im się trafić. I jak się okazuję… Ty sam możesz zrobić bardzo wiele, by sprawić, że w przyszłości więcej osób trafi na twój świetny post.

Najniższa "trudność kopania" od 18 miesięcy

Spójrzcie na ten wykres. Można bardzo łatwo zauważyć, że aktywność w sieci Steem leci obecnie na łeb na szyję. Postów jest coraz mniej. Aktywni są juz tylko Ci najbardziej wytrwali.

 źródło: https://steemit.com/statistics/@arcange/steemit-statistics-20181126-en

Jednak okazuję się, że to wcale nie musi być taka zła wiadomość. Jeżeli już wcześniej postanowiłeś, że chcesz na Steemie zostać na dłużej i jeżeli wierzysz, ze w przyszłości (z dowolnej przyczyny) aktywność użytkowników znow się zwiększy, to można wysnuć tezę, że to jest właśnie najlepszy moment "do ataku" :) To właśnie teraz jest najmniejsza od wielu miesięcy konkurencja. To właśnie teraz twoje teksty mają 4 razy większą szansę być dostrzeżone przez innych tak wytrwałych blogerów jak Ty. To właśnie teraz (z powodu tego, że liczba rozdawanych dziennie tokenów jest stała) możesz zdobyć ich największą ilość najmniejszym kosztem.

I nie chodzi o to, że chcę wywołać w tobie chęć i nadzieję szybkiego zysku. Pisząc teraz w przeliczeniu na złotówki będziesz prawie napewno zarabiał śmieszne pieniądze. Chciałbym jednak byś zastanowił się, czy nie jest to jednak dobry moment by pociągnąć temat kilku rzeczy, które według Ciebie po prostu warto napisać. Każdy moment jest dobry na to by robić rzeczy, które po prostu warto robić. A jeżeli się okażę (na co żadnych gwarancji nikt dać nie może), że wszystkim Steemianom szczęście znowu dopisze… to może się okazać, że w przyszłości znowu zobaczymy STEEMa za $8.. i wtedy może wyjść, że to co było warto, też się opłaciło.

Jednak przypomnę… gwarancji nie ma żadnej, więc radziłbym się po prostu skupić na tym na czym według Ciebie warto - to wtedy nie zmarnujecie ani chwili swojego najcennijszego zasobu - swojego czasu.

Pozdrawiam, @noisy